Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sleek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sleek. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 czerwca 2013

szybkie mejku mejku ze sleek paraguaya

jak już wcześniej wspomniałam, na porządny makijaż na co dzień nie mam czasu. zazwyczaj oko podkreślam jedynie kredką i tuszem. a jednak od święta, gdy wybieramy się gdzieś z małżem, podczas gdy on zajmuje się Lenką, ja mam chwilę, by pacnąć na oko coś więcej.
ostatnio przeprosiłam się z paragwajką, której dosyć dawno nie używałam. a szkoda, bo to wyjątkowo udana paletka :D
pokażę wam, co udało mi się zmalować :D







sobota, 18 maja 2013

zakupowo

  ostatnio zakupy kosmetyczne zeszły na dalszy tor. zawsze, gdy idę do bootsa czy superdruga to ląduję w alejce dzieciowej, zastanawiając się co jeszcze mogę kupić Helence. a szafy z kolorówką omijam i ostatnio okazało się, że wcale nie wiem co aktualnie w trawie piszczy.
  we wtorek więc wybraliśmy się rodzinnie do metropolii na szoping. mimo wszystko Milton Keynes w porównaniu z naszą mieściną to jednak jest metropolia. no i boots i superdrug są porządnie zaopatrzone.

  co prawda, gdy jeździmy z maleństwem, to jednak nie ma czasu porządnie połazić i poszperać (karmienia w szopingu ja uważam za stresujące, ludzie włażą i wyłażą, dzieciory się prują, czuje się presję, by szybciej skończyć, bo kolejka się robi). zazwyczaj nasza wyprawa ma stały przebieg- szybkie zakupki w szopingu, potem napad na polski sklep (bo u mnie na wsi też nie ma, więc trzeba się zaopatrzyć w polskie smaczki), a potem wizyta u małżowych siostrzeńców, gdzie mogę spokojnie przebrać i nakarmić Lenkę i jeszcze czasem nawet ululać na krótką drzemkę.

mój szybki szoping ograniczył się do funciaka (w którym szukałam śliniaka w formie kaftanika, bo zaczeliśmy rozszerzać dietę okrąglaczka, co jest bardzo ciekawym doświadczeniem i trzeba wszystko oblukać, popróbować i pomacać). śliniaka nie było, ale udało mi się tam kupić wkład do pudru wybielającego stili. kiedyś miałam ten puder i byłam bardzo zadowolona.


   potem superdrug, do którego zawitałam w poszukiwaniu cekinowych lakierów Barry M i najnowszych maybellinów, bo u mnie na wsi ni widu ni słychu nowości, ale w ostateczności ich nie wzięłam, za to zakupiłam nowy tusz maybelline mega plush volum express, paletkę czterech pomadek sleeka- ballet i lakier essie- bahama mama. miałam jeszcze ochotę na paletkę siren, ale doszłam do wniosku, że czerwienie i pomarańcze są bardzo wyjściowe a mnie okazji do ich noszenia po prostu brak. więc się wstrzymałam.


  następnie przeleciałam przez tk maxx w poszukiwaniu jakiś kosmetycznych barginów, ale takiej bryndzy na półkach to ja dawno nie widziałam. a ciuchowo to tk maxx nie jest dla mnie. nie znoszę szperania w szmatach. i nie ważne czy są nowe czy używane. to nie ma dla mnie znaczenia. nie cierpię szukać i już.
  w bootsie zapatrzyłam się w zabawki dla malucha tak, że całkowicie straciłam poczucie rzeczywistości. Helenka sprowadziła mnie na ziemię, przypominając mi, że najwyższy czas na dydka, więc wyszłam bez niczego. no i tyle z tych zakupów. szaleństwo, nie ma co...

 na szczęście jeszcze jest internet i czasami mamusia zamawia sobie co nie co. w tamtym tygodniu odebrałam czekającą na poczcie przesyłkę z iherba. do malutkiej rodzinki moich cudaczków z real techniques dołączył nowy braciszek- pędzel do pudru. love it! na razie jeszcze nie używałam do pudru, bo moja córcia uwielbia, gdy smyram ją nim po brzuszku ;p tak słodko się chichra, że szkoda mi go brudzić kosmetykami. ale jest wspaniale puszysty.


  zamówiłam jeszcze serduszkowy róż physicians formula, taka moja mała zachciewajka, ale jak już doszedł, to zaczęłam się zastanawiać, czy rzeczywiście jest mi potrzebny. w końcu mam thrrroba i róż z firmy bell, a jednak nie zbyt często ich używam, więc celowość posiadania kolejnego stoi pod znakiem zapytania. póki co ładnie się prezentuje w pudełeczku.
pamiętajcie, że na pierwsze zakupy na iherb macie 5 lub 10% zniżki używając kodu UWA554.

  żeby całkowicie się zaspokoić zakupowo, zaopatrzyłam się w obuw sportowy. przy codziennych spacerach trzeba mieć coś wygodnego. szukałam jakiś normalnie wyglądających adidasów, bez kolorowych naszywek, odblaskowych sznurówek i tandetnej siatki z wierzchu. jakieś neutralne, nie rzucające się w oczy, najlepiej skórzane adiki. no i się trafiło.reeboki i to z serii easytone, o której marzyłam wieki temu. nie liczę na cud, wiem, że mnie wyszczuplą, dlatego dziecięce marzenia do tej pory zostały nie zrealizowane, no ale jak spełniły moje inne wymagania, to i te wyszczuplaki mogą być. kiedy do mnie dotarły, okazało się, że są z męskiej kolekcji, ale nie ma to dla mnie znaczenia, bo są idealne. całe czarne, skórzane bez szmacianych wstawek i tandetnych naszywek.
mam nadzieję, że będą wygodne :D



niewielkie te zakupy, ale muszę przyznać, że czuję się usatysfakcjonowana :D



 

niedziela, 24 marca 2013

sleek LAGOON

no więc jak napisała tak zrobiła- wracam z postem sleekowym. ciężko było, bo co zabierałam się za zrobienie swatchy, bąbelina zaczynała płakać i domagać się wzięcia na rączki. jakby wiedziała, że mamusia będzie miała zajęte obie ręce i przez chwilę zostawi ją na macie do zabawy z zabawkami. ech,  nie ma letko ;) no ale w ostateczności się udało. na raty bo na raty, ale się udało (niektóre zdjęcia mogą być nieco niewyraźne, ale w sprzyjających okolicznościach podmienię je na lepsze- już nie chciałam zwlekać z publikacją posta)




dzisiaj na tapecie (po)tworek sleeka z aqua kolekcji, paletka lagoon.
ktoś (nie)bardzo mądry postanowił włączyć do wodnej kolecji zbiór całkiem przypadkowych kolorów. nie wiem jak sę to zestawienie kolorystyczne ma do laguny, ale ja tego nie widzę.
trzy niebiesko- zielone cienie jeszcze ujdą, ale róże, czarny, biały czy brązowy, nijak się mają do moich wyobrażeń o błękitnej lagunie. tonacja paletki jest raczej chłodna.
jak zawsze, w stosunku do sleeka,  jestem zachwycona pigmentacją perłowych cieni a rozczarowana matami. norma.
swatchowanie paletki mnie pozytywnie zaskoczyło. początkowo myślałam, że szybko pozbędę się paletki, ale chyba jednak ją zostawię. chociaż to się jeszcze okaże. szału nie ma, ale bardzo źle też nie jest.

przedstawię wam zdjęcia. ze względu na aurę są robione w świetle dziennym, które nie oddaje niestety ich kolorów, dlatego też dodaję zdjęcia z lampą, które uzupełnią swatche.
po lewej sam cień, po prawej na bazie ArtDeco.

z lampą
bez lampy
z lampą
bez lampy
SASSEA: błękit z lekkim złotawym pobłyskiem. inna nazwa, ale jak dla mnie kopia "humming bird" z paletek snapshots i monaco. i chce się zaśpiewać "ale to już było" z pewną nutą żalu w głosie :( na górze zdjęcie bez lampy, na dole z lampą.

DEEP WATER: kolejny mat, kolejne rozczarowanie. niby na bazie te maty nie prezentują się najgorzej, ale i tak żeby uzyskać taki efekt jak na zaprezentowanych zdjęciach, trzeba aplikować dwukrotnie. góra-bez lampy, dół z lampą.

REFLECTION: śliczny delikatny róż, idealny do rozświetlania. łatwy w aplikacji. oba zdjęcia bez lampy.

EMERALD: jak sama nazwa wskazuje- szmaragd. chłodna, perłowa zieleń. aksamitny cień, łatwy w aplikacji.

OYSTER: jasny perłowy. mocno perłowy. świetnie napigmentowany.

BLACK PEARL: mimo, że denerwuje mnie czarny cień w prawie każdej paletce, to ten mnie zaskoczył. po pierwsze jest perłowy, po drugie dobrze napigmentowany, po trzecie łatwo się aplikuje. miła odmiana od czerni z innych palet.

PINK JEWEL: róż ze złotawym pobłyskiem. ładny, ale czyż już gdzieś go nie widziałam? no właśnie, oh so special :( znowu brak pomysłu na coś nowego? a w ogóle to gdzie w lagunie różowy?

SAND DOLLAR: na początku myślałam, że to perłowy cytrynowy i się ucieszyłam, bo takiego cienia szukałam. po zeswatchowaniu okazało się, że to bardziej delikatne złoto. to już ucieszyło mnie mniej. ale niech już będzie.

UNDERWORLD: oj ładny ten kolor, ładny. i pigmentacja taka jak być powinna. jestem na tak!

SEA SHELL: brązowa muszelka. takie kolory lubię, ale wydaje mi się, że i tan kolor już był w którejś paletce. (muszę sprawdzć)

NIGHT SKY: ta nazwa zdecydowanie bardziej by pasowała do "deep water". nieważne. ładny matowy fiolecik, aplikacja zostawia sporo do życzenia, ale wiadomo, że ja zrzędzę, jeśli chodzi o maty ;p

ARIEL: że niby ma się kojarzyć z włosami syrenki Ariel? całkiem trafne porównanie. pomarańczowy koral, akurat w jego wypadku nawet nie przeszkadza mi to, że jest to mat. tylko nie mam pomysłu jak to nosić ;p


no to wreszcie wypociłam swoje trzy grosze na temat laguny. szału nie robi. cały czas się waham czy zatrzymać czy puścić w świat. takie to dzieło przypadku. znowu potwierdza moją tezę, ze wraz ze wzrostem popularności paletek, sleek postawił na ilość a nie na jakość. na potwierdzenie tego przypuszczenia dodam, że już wiadomo, że 15.04 będzie miała premiera kolejnej patetki-showstoppers. kolorystyka bardziej moja, więc paletka znajdzie się w moim posiadaniu. kolory w tej palecie będą miały nazwy zaczerpnięte z poprzednich palet, ale UWAGA! nie będą to kolory pochodzące z tych palet (przykładem jest chociażby kolor bohemian, będący kolorem koralowym, który nie znalazł się w palecie o takowej nazwie)

na koniec chciałam dodać, że postanowiłam chwilowo zablokować możliwość komentowania, dla osób nie posiadających konta google. niestety w ostatnim czasie anonimowe komentarze zaspamowały mi skrzynkę. rozwiązanie takie uznaję, za tymczasowe. z góry przepraszam za utrudnienia w komentowaniu.

pozdrawiam serdecznie
youżyczka
 


środa, 28 listopada 2012

sleek BOHEMIAN



na specjalne życzenie Agi zeswatchowałam paletkę bohemian (jak również i circus, ale ze względu na straszne światło muszę dokonać kilku poprawek, bo jak się okazało zdjęcia wyszły strasznie kiepskiej jakości, więc circus dodam dopiero za kilka dni).
dużo nie będę się rozpisywać na temat samej paletki. kolorystyka bardzo mi się podoba, głównie ze względu na brązy i rudości.
po raz kolejny potwierdza się moja opinia, że matowe kolory nie są najlepszą stroną sleeków: same ciężko się nakłada i pigmentacja też nie zachwyca. na bazie już widać śliczny kolor, ale aplikacja na bazę też jest ciężka i trzeba to rozpracować metodycznie, żeby uzyskać jednolity kolor. mimo problemów z aplikacją matowa zieleń jest boska :D
kolory neutralne-beż i jakiś biało podobny, nawet mimo bazy są ledwo widoczne.
natomiast wszystkie perłowe to perełki :D delikatna konsystencja i bardzo dobra pigmentacja pozwalają na uzyskanie intensywnego efektu nawet przy niewielkiej ilości kosmetyku.

jak zwykle w moich swatchach- po lewej stronie cień bez bazy, po prawej stronie nałożony na bazę ArtDeco.
dziś zdjęcia z lampą i bez, bo przy tej pogodzie ciężko oddać rzeczywisty kolor w naturalnym oświetleniu








oliwkowy brąz




śliczny kolor, ale aplikacja cięęężka.


z żółtym też trzeba się pomęczyć, żeby uzyskać dosyć intensywny kolor


jakiś taki białawy. jak widać nawet na bazie ledwo widoczny








ślicznotek :D