Translate

niedziela, 24 marca 2013

sleek LAGOON

no więc jak napisała tak zrobiła- wracam z postem sleekowym. ciężko było, bo co zabierałam się za zrobienie swatchy, bąbelina zaczynała płakać i domagać się wzięcia na rączki. jakby wiedziała, że mamusia będzie miała zajęte obie ręce i przez chwilę zostawi ją na macie do zabawy z zabawkami. ech,  nie ma letko ;) no ale w ostateczności się udało. na raty bo na raty, ale się udało (niektóre zdjęcia mogą być nieco niewyraźne, ale w sprzyjających okolicznościach podmienię je na lepsze- już nie chciałam zwlekać z publikacją posta)




dzisiaj na tapecie (po)tworek sleeka z aqua kolekcji, paletka lagoon.
ktoś (nie)bardzo mądry postanowił włączyć do wodnej kolecji zbiór całkiem przypadkowych kolorów. nie wiem jak sę to zestawienie kolorystyczne ma do laguny, ale ja tego nie widzę.
trzy niebiesko- zielone cienie jeszcze ujdą, ale róże, czarny, biały czy brązowy, nijak się mają do moich wyobrażeń o błękitnej lagunie. tonacja paletki jest raczej chłodna.
jak zawsze, w stosunku do sleeka,  jestem zachwycona pigmentacją perłowych cieni a rozczarowana matami. norma.
swatchowanie paletki mnie pozytywnie zaskoczyło. początkowo myślałam, że szybko pozbędę się paletki, ale chyba jednak ją zostawię. chociaż to się jeszcze okaże. szału nie ma, ale bardzo źle też nie jest.

przedstawię wam zdjęcia. ze względu na aurę są robione w świetle dziennym, które nie oddaje niestety ich kolorów, dlatego też dodaję zdjęcia z lampą, które uzupełnią swatche.
po lewej sam cień, po prawej na bazie ArtDeco.

z lampą
bez lampy
z lampą
bez lampy
SASSEA: błękit z lekkim złotawym pobłyskiem. inna nazwa, ale jak dla mnie kopia "humming bird" z paletek snapshots i monaco. i chce się zaśpiewać "ale to już było" z pewną nutą żalu w głosie :( na górze zdjęcie bez lampy, na dole z lampą.

DEEP WATER: kolejny mat, kolejne rozczarowanie. niby na bazie te maty nie prezentują się najgorzej, ale i tak żeby uzyskać taki efekt jak na zaprezentowanych zdjęciach, trzeba aplikować dwukrotnie. góra-bez lampy, dół z lampą.

REFLECTION: śliczny delikatny róż, idealny do rozświetlania. łatwy w aplikacji. oba zdjęcia bez lampy.

EMERALD: jak sama nazwa wskazuje- szmaragd. chłodna, perłowa zieleń. aksamitny cień, łatwy w aplikacji.

OYSTER: jasny perłowy. mocno perłowy. świetnie napigmentowany.

BLACK PEARL: mimo, że denerwuje mnie czarny cień w prawie każdej paletce, to ten mnie zaskoczył. po pierwsze jest perłowy, po drugie dobrze napigmentowany, po trzecie łatwo się aplikuje. miła odmiana od czerni z innych palet.

PINK JEWEL: róż ze złotawym pobłyskiem. ładny, ale czyż już gdzieś go nie widziałam? no właśnie, oh so special :( znowu brak pomysłu na coś nowego? a w ogóle to gdzie w lagunie różowy?

SAND DOLLAR: na początku myślałam, że to perłowy cytrynowy i się ucieszyłam, bo takiego cienia szukałam. po zeswatchowaniu okazało się, że to bardziej delikatne złoto. to już ucieszyło mnie mniej. ale niech już będzie.

UNDERWORLD: oj ładny ten kolor, ładny. i pigmentacja taka jak być powinna. jestem na tak!

SEA SHELL: brązowa muszelka. takie kolory lubię, ale wydaje mi się, że i tan kolor już był w którejś paletce. (muszę sprawdzć)

NIGHT SKY: ta nazwa zdecydowanie bardziej by pasowała do "deep water". nieważne. ładny matowy fiolecik, aplikacja zostawia sporo do życzenia, ale wiadomo, że ja zrzędzę, jeśli chodzi o maty ;p

ARIEL: że niby ma się kojarzyć z włosami syrenki Ariel? całkiem trafne porównanie. pomarańczowy koral, akurat w jego wypadku nawet nie przeszkadza mi to, że jest to mat. tylko nie mam pomysłu jak to nosić ;p


no to wreszcie wypociłam swoje trzy grosze na temat laguny. szału nie robi. cały czas się waham czy zatrzymać czy puścić w świat. takie to dzieło przypadku. znowu potwierdza moją tezę, ze wraz ze wzrostem popularności paletek, sleek postawił na ilość a nie na jakość. na potwierdzenie tego przypuszczenia dodam, że już wiadomo, że 15.04 będzie miała premiera kolejnej patetki-showstoppers. kolorystyka bardziej moja, więc paletka znajdzie się w moim posiadaniu. kolory w tej palecie będą miały nazwy zaczerpnięte z poprzednich palet, ale UWAGA! nie będą to kolory pochodzące z tych palet (przykładem jest chociażby kolor bohemian, będący kolorem koralowym, który nie znalazł się w palecie o takowej nazwie)

na koniec chciałam dodać, że postanowiłam chwilowo zablokować możliwość komentowania, dla osób nie posiadających konta google. niestety w ostatnim czasie anonimowe komentarze zaspamowały mi skrzynkę. rozwiązanie takie uznaję, za tymczasowe. z góry przepraszam za utrudnienia w komentowaniu.

pozdrawiam serdecznie
youżyczka
 


czwartek, 14 marca 2013

wracam, przybywam, drżyjcie i czekajcie ;p

witajcie po kolejnej mojej dłuuugiej nieobecności. taka właśnie ze mnie blogerka, która co jakiś czas robi sobie urlop od pisania. ale czasem brak czasu, brak weny i brak motywacji. pewnie same wiecie jak to jest, chociaż w moim przypadku leń często bierze górę. obecna przerwa w nadawaniu spowodowana była pojawieniem się pewnego skrzacika u nas w domu, który jest wyjątkowo zajmującym domownikiem ;p



wczoraj minęły trzy miesiące odkąd Helenka pojawiła się w naszym życiu. dokładnie 13.12.12 o godzinie 2:48 zostaliśmy rodzicami. jedenaście dni przed terminem.
o samym porodzie nie będę się dziś rozpisywać, może kiedyś. powiem jedynie, że zostałam utwierdzona przez moją położną w przekonaniu, że jeszcze mam czas, w rezultacie czego do szpitala trafiłam niemalże w ostatniej chwili. a sześć godzin po przyjeździe do szpitala byłam już w domu...

a jak wygląda samo matkowanie i sprawy z tym związane?? no cóż, wiedziałam, że taki mały człowieczek przewraca wszystko do góry nogami, ale chyba nie do końca byłam na to wszystko przygotowana...
źle nie jest. muszę przyznać, że wszystkie zasłyszane opowieści o nieprzespanych nocach, niekończących się płaczach, bolących sutkach i cholera wie o czym jeszcze- nas nie dotyczą.
wiadomo, że jak każda matka jestem totalnie zakochana w swoim maluszku, ale myślę, że trafiło nam się wyjątkowo spokojne i szczęśliwe dziecko.
może dlatego, że końcówkę ciąży siedziałam sobie w domu niczym się nie stresując, może dlatego, że (nieskromnie mówiąc) zaspakajamy wszystkie potrzeby naszej dziewczynki. w nocy spokojnie śpi. kolki czasem miewa, ale koło 20, więc nie zaburzają nam snu, sama wyregulowała sobie godziny karmienia i wcale nie musieliśmy siłą wprowadzać rutyny, bo ona to zrobiła za nas.
w ciągu dnia jest zajmująca, ale można ją zostawić na macie, żeby się sobą zajęła, a w tym czasie zrobić coś w domu. wieczorami chodzi spać o 19 i śpi nieprzerwanie do 2, więc wieczór też można sobie zagospodarować na prace domowe i swoje dłubanki.
na tym etapie rozwoju wszystko ją ciekawi a co za tym idzie szybko się nudzi, więc w ciągu dnia faktycznie jestem całkowicie zajęta. powinna trochę drzemać, ale akurat dłuższa drzemka przypada na spacer, więc nie jestem w stanie wykorzystać tego czasu dla siebie, ale i tak mając cały wieczór wolny- nie narzekam.
oczywiście każdego dnia obie uczymy się czegoś nowego, bo jednak w przypadku takiego malucha i zmienia się samo dziecko i jego postrzeganie świata.
fajnie jest być mamą, choć i są ciemne strony, to jednak każdy uśmiech mojego maleństwa całkowicie je wymazuje z pamięci.

myślę, że to dobry czas na mój powrót do blogowego światka. zorganizowałam się i wiem, że będę miała kiedy naskrobać parę słów.
będzie kolorowo i będzie się działo. co prawda na makijaże nie będę miała czasu, bo jednak dzień to czas dla Helenki, ale i tak jeszcze zostają lakierki, które ostatnio przeorganizowałam i wyrzuciłam całkiem sporo starych i nieużywanych.
pokażę wam moją kolekcję liczącą 222 sztuki, oczywiście będzie też sleekowo, a jakże by inaczej i zacznę na dniach od swatchy najnowszej paletki-lagoon.
no i trochę kulinarnie, bo męża też staram się rozpieszczać jakimiś smakołykami, żeby nie poczuł się odrzucony.
pokażę wam też moje handmade dłubanki, którymi ostatnio się zajmuję.
przydałoby się też wrócić na dietę, bo jednak mimo intensywnego rozkładu zajęć i braku czasu na jakieś wystawne posiłki waga stanęła w miejscu, a tu wakacje na horyzoncie i ślub, na którym wypadałby nie wyglądać jak orka. niestety na podstawowego dukana nie mogę przejść, bo karmię piersią, ale z tego co czytałam, mogę zmodyfikować fazę utrwalania. nie wiem tylko, czy czasowo będę w stanie przejść na dietę, bo jednak pamiętając moje wcześniejsze zmagania z dukanem, przygotowanie posiłków wymaga poświęcenia czasu :/ a chcąc zrobić wszystko, co zaplanuję, to doba musiałaby mieć co najmniej 36 godzin.
no to tyle na dzisiaj :) do przeczytania wkrótce